Metropolia czy prowincja. W którym miejscu mieszkać?

  • Posted on: 13 November 2018
  • By: addmean
tego typu historia: spotyka się dwóch znajomych na ulicach Warszawy. Jak to było nim się spotkali? Otóż, jeden z nich spaceruje powoli, ogląda każdą rzecz, patrzy do góry, a na twarzy ma delikatny, bystry uśmiech. Drugi leci jak nakręcony, jest zauważalnie pobudzony i czuć, że coś mu się wymyka z rąk. Kiedy się spotykają przystaje jednakowoż i mówi, że już nie ma sensu biec, że już i tak się nie uda, nie zdąży, bo były pewne problemy na drodze. Na początku ulica była zakorkowana, potem nie miał gdzie zaparkować auta, no ogólnie wtopa.

pilot celujący w nicość
Author: Rugby Streaming
Source: http://www.flickr.com
W tego typu właśnie okoliczności spotykają się dwie osoby, jedna z osób mieszkająca na stałe w Warszawie, druga mieszkająca na prowincji, która właśnie wyprowadziła się ze stolicy. Jak nietrudno odgadnąć, mieszkaniec Warszawy gnał po prostu na jakieś spotkanie, nie to, co przyjezdny – on zwyczajnie przyjechał do stolicy załatwić jakąś sprawę, a gdy to zrobił postanowił pochodzić i powspominać.

Był w miejscach, w których miał pierwszą randkę, w miejscu swojego pierwszego zatrudnienia, był nawet na swoim podwórku, lecz ukradkiem, gdyż nie chciało mu się rozmawiać z całą dzielnicą. Tak sobie zwiedzał i rozmyślał, czy warto było się wyprowadzać?

Z jednej strony jest zadowolony, bo nareszcie odżył, ma cicho, ponieważ mieszka na wsi, jego żona jest szczęśliwa, gdyż nigdy nie lubiła dużych miast. Jednak zauważa też|także negatywy, wiadomo, daleko do pracy, bo mieszka pod Warszawą, lecz pracę ma po drugiej stronie stolicy, więc traci dużo czasu na dojazdy. Ponadto, ostatnio potrzebował części do telewizora, ale jak wpisał w wyszukiwarkę części RTV w Warszawie do kupienia online, to najbliższy rezultat pokazał mu części RTV w Warszawie. Jego wioski nie było na liście. No więc, mówi o tym wszystkim napotkanemu koledze, a ten jakby z niedowierzaniem wszystko rejestruje.



Wydaje się zdenerwowany narzekaniem kolegi, bo sam ma swoje problemy. Mieszka w kawalerce, okno wychodzi mu na głośną ulicę, do pracy ma bardzo daleko, na dodatek niedawno urodziło mu się dziecko, więc muszą z małżonką zmienić mieszkanie na większe, ale jest z tym problem. Narzekania napotkanego znajomego z prowincji traktuje jako nieadekwatne do sytuacji, lecz stara się uśmiechać, chociaż nie jest mu w ogóle do śmiechu. Znajomy z prowincji chyba to zauważa i prędko się żegna. Teraz idą w swoją stronę, warszawiak przed siebie, wraca do domu, bo nie zdążył tam, gdzie miał być, a człowiek ze wsi jeszcze moment popatrzy na to szalone miasto, ale zaraz wsiądzie w auto i wróci do swojej głuszy. Który z nich ma lepiej?